Wspominamy czasy teatru "SCENA 6"

Od początku istnienia Teatru SCENA 6 jego założycielem, kierownikiem artystycznym i reżyserem wszystkich sztuk jest Henryk Kowalczyk. Jego artystyczne inklinacje ujawniły się jeszcze w czasach szkolnych, a obszar zainteresowań sztuką nie ograniczał się bynajmniej tylko do teatru, lecz obejmował również literaturę i muzykę. Świadczy o tym choćby częste uczestnictwo w konkursach recytatorskich oraz muzykowanie we współstworzonym przez H. Kowalczyka zespole. Wprawdzie, wielu z nas mogłoby identyfikować swą młodzieńczą przeszłość z takim modelem biografii, ale w niewielu przypadkach, te pierwsze doświadczenia zaowocowały wieloletnią, zawodową pracą artystyczną. Jeszcze przed powołaniem do życia “SCENY 6”, H. Kowalczyk stał się członkiem teatru „Gong 2”. Stało się to w 1973 roku, tuż po rozpoczęciu przez niego studiów historycznych na Wydziale Humanistycznym UMCS. Przez niemal trzy lata H. Kowalczyk obserwował i aktywnie uczestniczył w pracy teatru Andrzeja Rozhina, co – jak się wydaje – wpłynęło na jego dalsze losy. Jeszcze jako członek „Gongu 2” przygotował wraz z częścią kolegów swoje pierwsze przedstawienie pt. „Ład”, które doczekało się premiery już pod szyldem “SCENY 6”, w 1976 roku. Kolejne lata, owocujące nowymi przedstawieniami, były także dla H. Kowalczyka nieustającym procesem kształtowania się jego własnej koncepcji teatru. Poprzez rozmowy, obserwacje, osobiste przemyślenia i codzienne doświadczenia rodziła się wizja celu i sensu uprawiania teatru, powstawała oryginalna koncepcja pracy nad warsztatem aktorskim i integracją grupy, kształtowała się formuła organizacyjna całego przedsięwzięcia, która zależna była od wielu zmieniających się w czasie czynników. Obserwując na bieżąco pracę H. Kowalczyka, nie sposób nie dostrzec, że procesy, o których mowa powyżej, trwają nadal, przy czym pewne, najistotniejsze założenia, wynikające z „filozoficznej” wizji teatru, pozostają niezmienne. W tym miejscu poprzestaniemy jednak na uogólnieniach, które znajdą rozwinięcie w dalszych akapitach tego opracowania. Zmienność kolei losu wielu istotnych społecznie przedsięwzięć w naszym kraju nie ominęła również Teatru SCENA 6 . Formacja była zmuszana do zmiany swej siedziby. Była również narażona na naciski o charakterze polityczno – ideologicznym, włącznie z represjami w postaci inwigilacji i „domowych wizyt” panów smutnych, acz ciekawskich i o trudnym do zidentyfikowania poziomie kultury osobistej. Zjawiska te, które dzisiaj niektórzy określają mianem ceny za kontestację panującego ustroju i aktywność w ramach solidarnościowego etosu, były udziałem również H. Kowalczyka. Przez wszystkie te trudne chwile udało się jednak utrzymać przy życiu “SCENĘ 6“ i jest to z pewnością w największej mierze zasługa jej lidera. Nowy okres w dziejach grupy otwiera rok 1989. Był to dla wszystkich czas radości i nadziei, ale i – jak się szybko okazało – niepokoju, niepewności, poszukiwań i prób adaptacji do nowej rzeczywistości. Postępujący merkantylizm, konsumpcjonizm, pauperyzacja znacznej części społeczeństwa, polaryzacja i spłaszczanie systemów wartości oraz decyzje decydentów zmieniających się ekip rządowych, wyrokujące o kondycji finansowej kultury i sztuki – oto rzeczywistość, w której teatry alternatywne musiały i muszą się odnaleźć. Różne były reakcje twórców i teatrów alternatywnych na te nowe warunki egzystencji. Niektórzy, głównie ci, którzy mieli najwięcej odwagi i odpowiednie zaplecze ekonomiczne, podejmowali próbę pełnego usamodzielnienia się i włączenia w postępujący proces urynkowienia sfery twórczości artystycznej. Inni, przez dłuższy czas trwali w „bezruchu” i z zakłopotaniem zadawali sobie pytanie typu „z kim i o co mógłbym teraz walczyć?, o czym mówić w teatrze?”. Jeszcze inni próbowali żmudną pracą, uporem, a często i sprytem przetrwać, dalej tworzyć i budować perspektywy rozwoju. Z pewnością przykłady te nie wyczerpują listy postaw, jakie dawały się zaobserwować w zachowaniach twórców teatralnych minionej dekady, lecz wydają się najbardziej typowe. H.Kowalczyk wybrał trzecią z wymienionych dróg. Nie czas i miejsce na to, aby wyliczyć wszystkie przedsięwzięcia, które teatr realizował w oparciu o środki uzyskiwane nie tylko z funduszy rządowych czy samorządowych. Jeszcze trudniej odtworzyć listę sponsorów prywatnych, fundacji krajowych i zagranicznych, dzięki którym możliwe było funkcjonowanie Teatru SCENA 6 w latach dziewięćdziesiątych. Wszystko to jednak wymagało opanowania zupełnie nowych umiejętności oraz specyficznego zmysłu organizacyjnego. Dyspozycji tych nie zabrakło H. Kowalczykowi. Mrówcza praca polegająca na poszukiwaniu osób i instytucji skłonnych wspierać działania artystyczne, setki spotkań i rozmów, które często kończyły się niepowodzeniem, kontakty z instytucjami pozarządowymi (krajowymi i zagranicznymi) oraz budowanie lobbingu na rzecz kultury wśród osób znaczących w środowisku lokalnym i w kraju – to niektóre z zadań, jakie poza pracą merytoryczną podejmował. W poszukiwaniu pełniejszego i sprawniejszego funkcjonowania w realiach codzienności, H. Kowalczyk powołał do życia w 1992 roku Fundację Sztuki im. Brunona Schulza.

Historia

Grupa H. Kowalczyka, po rozstaniu się z „Gongiem 2” znalazła swą pierwszą siedzibę w Akademickim Centrum Kultury Chatka Żaka. Z faktem tym wiąże się historia powstania nazwy teatru. Po dyskusjach w łonie zespołu ustalono, że nazwa grupy będzie nawiązywać do numeru salki, w której odbywały się jej spotkania. Jak nietrudno się domyślić, pokój ten ówcześnie był oznakowany numerem 6.


Ład

Jak już wcześniej wspomniano, Teatr SCENA 6 rozpoczął swą działalność w 1976 roku. Przedstawienie „Ład” zostało wtedy zaprezentowane na Festiwalu Teatrów Debiutujących „Start” w Zielonej Górze. Zdarzenie to przyniosło już na starcie dwa sukcesy. Pierwszym była indywidualna nagroda dla H. Kowalczyka za reżyserię, a drugim I - e wyróżnienie dla Teatru za całokształt pracy w realizowaniu spektaklu. Werdykt Jury Festiwalu pokrywał się – jak się wydaje – z opinią krytyki i publiczności. Jeszcze w trakcie trwania zmagań różnych formacji, pismo festiwalowe donosiło, że: „ SCENA 6 zmieniła wszystkie dotychczasowe notowania giełdowe, wychodząc od razu na pozycję jednego z faworytów do festiwalowych laurów. Na tle beztreściowych, nie wnoszących żadnego ładunku myślowego, bądź też pragnących powiedzieć zbyt wiele jak na swoje możliwości grup, lubelski spektakl był pierwszym, któremu udało się wytworzyć płaszczyznę dyskusyjną. Ich komunikatywna opowieść o konieczności posiadania idei, o idei jako specyficznej formie potwierdzenia i utwierdzenia się we własnym człowieczeństwie, mogła sprowokować dyskusje, które nie przestawałyby tylko na analizie rozwiązań formalnych, ale dotyczyłyby samego przekazu myślowego. [...]” . W innym miejscu możemy przeczytać: „Teatr Henryka Kowalczyka zaskoczył (może zaimponował) dobrym przygotowaniem technicznym aktorów” . Przedstawienie „Ład” prezentowano również na II Krakowskich Reminiscencjach Teatralnych, przeglądach teatralnych w Warszawie i Poznaniu, w Ołomuńcu (w ramach studenckiej wymiany uniwersyteckiej) oraz oczywiście w Lublinie.

O nas samych

Działalność „SCENY 6” już od początku istnienia nie ograniczała się wyłącznie do prób i prezentacji sztuk. Ważnym elementem aktywności grupy była i jest praca warsztatowa wewnątrzzespołowa i we współpracy z innymi środowiskami i teatrami alternatywnymi w kraju (Provisorium, Grupa Chwilowa, Akademia Ruchu, Teatr Ósmego Dnia, Gardzienice i inni). W wyniku takiej współpracy, m. in. z Włodzimierzem Staniewskim, powstał kolejny spektakl „SCENY 6” pt. „O nas samych”, którego premierowa prezentacja odbyła się w 1977 roku, w kompleksie pałacowym w Kozłówce. Była to próba „spowiedzi” z trosk, niepokojów i marzeń, które aktorzy spektaklu indywidualnie formułowali wobec widza na podstawie intymnego, osobistego rachunku sumienia. Pokaz tego widowiska odbył się także na Plenerze Plastycznym w Sulistrowicach k. Wrocławia.

Odwyk

Kolejny rok (1978) przyniósł nowe przedstawienie pt. „Odwyk”. Zostało ono pokazane m. in. na lubelskich Konfrontacjach Młodego Teatru (1978), VI Festiwalu Młodej Kultury Polskiej (1979) oraz podczas pierwszego zagranicznego tournee – w Holandii. Prezentacjom tej sztuki towarzyszą również pochlebne recenzje: „Jedną z najciekawszych wypowiedzi, być może najważniejszą, był spektakl >Odwyk< SCENY 6 z Lublina [...], nosił cechy zamkniętej konstrukcji, wypełnionej sceniczną prezentacją różnych, często szkodliwych, postaw społecznych, których źródła tkwią nie tylko w mechanizmach sprawowania władzy, a przede wszystkim w sposobach myślenia jednostek. >Odwyk< nie oskarża, stawia natomiast mądre pytania, zmuszając widza do refleksji nad sobą i społeczeństwem pozostającym w określonych warunkach i konwencjach”. W innych wypowiedziach akcentuje się etyczną bezkompromisowość przesłania tej sztuki oraz walor autentyczności przekazu.

Zesłani do raju

Następną propozycją repertuarową „SCENY 6” było przedstawienie „Zesłani do raju”. Powstało ono w końcu 1980 roku i większość prezentacji miała miejsce w latach następnych. Okazało się, że dotychczasowe sukcesy Teatru w kraju zaowocowały coraz częstszymi ofertami prezentacji za granicą. „Zesłani do raju” był bowiem spektaklem przyjmowanym z dużym ożywieniem (żeby nie powiedzieć entuzjastycznie) na wielu scenach europejskich. Z bardzo dobrym odbiorem praca „SCENY 6” spotkała się na Europejskim Festiwalu Teatralnym „Lyon II”. Lubelski teatr zdobył również pozytywne recenzje na Festiwalu Teatrów w Nantes oraz VII Światowym Festiwalu Teatru Amatorskiego w Monako (1981). Dla przykładu przytaczam fragment recenzji: „Niepokój odczuwało się przez całość przedstawienia Zesłani do raju , zbiorowej kreacji Teatru SCENA 6 . Aktorzy polscy stworzyli ciąg obrazów o ogromnej sile oddziaływania, w reżyserii wyjątkowo odkrywczej. Przesłaniem jest jednocześnie nadzieja i beznadzieja wobec rzeczywistości oraz niemożność jej pokonania”. Już po powrocie do kraju, Lech Śliwonik, który również śledził przebieg festiwalu w Monako napisał: „Niekiedy obowiązek (obserwatora – przyp. aut.) staje się nagle przyjemnością – taki moment stał się udziałem sprawozdawcy, gdy spektakl Teatru SCENA 6 z Lublina uznano za wydarzenie festiwalu. Przedstawienie Zesłani do raju zyskało wcześniej dobre oceny na naszych Konfrontacjach Młodego Teatru. […] Jest to – najogólniej – teatralna manifestacja wiary w możliwość przezwyciężenia zakłamania i upokorzenia, w możliwość dotarcia do prawdy. […] Odczuwałem wielkie przejęcie widzów tą sztuką” . Poza prezentacjami przedstawienia Teatr H. Kowalczyka zorganizował również w Monako otwarte warsztaty teatralne. W drodze powrotnej do Polski „SCENA 6” dała kilka przedstawień również we Włoszech, m. in. w Laquilli i Bresci. Pobyt w Italii członkowie Teatru kojarzą także z niespodziewanym wydarzeniem, które jest do dziś przez nich wszystkich gorąco wspominane. Udało się bowiem uzyskać zgodę i zaaranżować prywatną audiencję grupy u Ojca Świętego - Jana Pawła II. Krótkie (aczkolwiek i tak przedłużone) spotkanie z Jego Świątobliwością, przebiegające w pełnej wzruszeń i uniesienia atmosferze, w szczególny sposób dopełniło przebiegu udanego tournee zespołu. „Zesłanych do raju” określono również jako znaczącą i interesującą propozycję na Konfrontacjach Młodego Teatru w 1981 roku. „Wszystkie marzenia o ziemskim raju rozbijają się o ludzką nikczemność i małość. Liryczne stylizacje SCENY 6 przecinają dramatyczne obrazy krzyżowań” . Poza Lublinem „Zesłanych do raju” prezentowano na Łódzkich Spotkaniach Teatralnych, Krakowskich Reminiscencjach Teatralnych oraz w wielu ośrodkach kulturalnych w kraju (Zielona Góra, Białystok, Poznań, Wrocław, Bydgoszcz, Szczecin). Sztukę wielokrotnie mieli szansę obejrzeć również widzowie w Holandii i Belgii, podczas tournee Teatru po tych krajach, lecz (w związku z sytuacją w kraju) dopiero w 1983 roku, zaś w 1987 roku sztukę wznowiono i pokazano na Festiwalu Teatrów Studenckich w Kolonii. Narastające niepokoje społeczne oraz mało spolegliwa postawa H. Kowalczyka i kolegów z grupy, sprowokowały Rektora UMCS do podjęcia decyzji o wydaleniu Teatru SCENA 6 z Chatki Żaka (podobny los spotkał kolegów z Provisorium i Grupy Chwilowej ). Nastąpiło to z końcem 1983 roku. Sprawa stała się na tyle głośna, że znalazła swe odbicie na łamach prasy . Wobec zagrożenia brakiem stałej siedziby, które oznaczać mogło koniec aktywności twórczej, kierownicy trzech eksmitowanych z UMCS teatrów podjęli starania o utworzenie Lubelskiego Stowarzyszenia Teatralnego – instytucji sprawującej również funkcję popularyzatorską wobec całego ruchu teatralnego Lublina. Niestety władze nie wyraziły zgody na realizację takiego przedsięwzięcia, chociaż projekt instytucji był gotowy i dopracowany w szczegółach. Okazało się, że zabrakło zrozumienia dla inicjatyw środowiska, które przez lata traktowano jako wizytówkę Lublina w Polsce, a polskiego teatru alternatywnego – poza jej granicami. H. Kowalczyk, K. Borowiec i J. Opryński nie rezygnowali i nadal razem poszukiwali nowej siedziby. K. Borowiec powie później: „Mieliśmy świadomość, że tylko razem coś znaczymy i tylko razem możemy przetrwać. Jak czas pokazał, było to bardzo rozsądne postanowienie. Nie wiem jak potoczyłyby się nasze losy, gdybyśmy przez długie lata nie trzymali się razem . Ostatecznie, szczęśliwym zrządzeniem losu trzy eksmitowane teatry znalazły schronienie w Lubelskim Domu Kultury.

Psalmy

Kolejnym przedstawieniem Teatru SCENA 6 były „Psalmy”. Ich premiera odbyła się na krakowskich Reminiscencjach w 1985 roku. Była to sztuka oparta na utworach Brocha, Miłosza, Szekspira oraz tekstach własnych członków zespołu. Jest to „opowieść o przełamywaniu kryzysu duchowego. Kryzysu przeżywanego w epoce całkowitego rozchwiania wszelkich norm etycznych i estetycznych. Jedynym ratunkiem są wartości najprostsze, dają punkt oparcia, stwarzają szansę ocalenia jednostkowej tożsamości i odrębności, umożliwiają obronę indywidualnego poglądu na świat. […] Autorzy Psalmów korzystają w równej mierze z bliskich i odległych tekstów kulturowych oraz z polskich doświadczeń z ostatnich lat. Śladów tych doświadczeń na ogół nie było widać w innych przedstawieniach teatrów (prezentowanych na Reminiscencjach)”. „Psalmy” gościły również na Łódzkich Spotkaniach Teatralnych (1985), IV Dniach Sztuki Współczesnej w Białymstoku (1988) oraz w większych aglomeracjach miejskich w kraju. Odnotować należy również udane prezentacje podczas kolejnego tournée w Holandii i Belgii oraz na Festiwalu Teatralnym w Gandawie (1987). W 1987 roku ziściła się wcześniejsza idea utworzenia instytucji, która stanowiłaby siedzibę i ośrodek działań dla alternatywnych teatrów lubelskich. Dzięki przychylności niektórych decydentów we władzach lokalnych i zrozumieniu potrzeb - w ocenie wielu osób - najsilniejszego w Polsce środowiska teatru niekonwencjonalnego, powstało Lubelskie Studio Teatralne, z siedzibą przy Bramie Grodzkiej. Z niewielkiej stosunkowo powierzchni korzystało w swej pracy kilka grup: SCENA 6 , Grupa Chwilowa, Provisorium, Teatr Wizji i Ruchu, Scena Ruchu, Teatr NN Wymagało to ustalania bardzo precyzyjnego harmonogramu zajęć i organizowanych imprez. Trzeba przyznać, że współpraca ta przebiegała bez większych zakłóceń, choć wszyscy narzekali na zbyt ograniczony limit czasu korzystania z sal.

Wiosna Ludów

Teatr SCENA 6 premierę nowego przedstawienia przygotował w 1990 roku. Opóźnienia w pracy nad sztuką pt. „Wiosna Ludów” wynikały z trwającego kilka miesięcy kompletowania odmłodzonego składu zespołu oraz konieczności wprowadzenia nowych jego członków w tajniki warsztatu aktorskiego oraz integracji grupy. Przedstawienie to nawiązuje do wydarzeń historycznych z 1848 roku, które swym zasięgiem objęły całą Europę. Jego twórcy nie mogli się oprzeć pewnej analogii pomiędzy wydarzeniami z połowy XIX stulecia a sytuacją geopolityczną, której byli naocznymi świadkami. Wszelkie ważne dla wielu narodów procesy transformacji niosą pytania o przyszłość, obawę o szansę dochowania wierności szczytnym ideałom, o wartości, na których należy budować nowy porządek. „Wiosna Ludów” stała się wyrazem takich niepokojów i zarazem przestrogą przed nieodpowiedzialnym zaprowadzaniem ładu społecznego. Sztuka ta „jest przepełniona refleksjami historiozoficznymi – analizą okoliczności, w których piękne idee (np. „wolność, równość, braterstwo”) zaczynają się wypaczać, a ich dotychczasowi głosiciele wprawiają w ruch gilotyny. Poprzez afabularny układ zdarzeń, poukładanych w zakłóconym chronologicznie porządku, znaczenie rekwizytów deprawacji nabiera symbolicznego charakteru. Bohater broni kultury jako dowodu tożsamości, w niej znajdując przeciwwagę dla okrucieństwa polityki. Ale walka o ocalenie naczelnych – w rozumieniu bohatera – wartości powoduje jego samotność”. „Wiosna Ludów” doczekała się prestiżowych prezentacji zarówno w kraju jak i za granicą. Do wyjątkowo istotnych zaliczyć trzeba pokazy na Światowym Festiwalu Sztuki w Edynburgu (sierpień 1990), gdzie Teatr zdobył wiele pochlebnych opinii. Przytoczmy fragment jednej z nich: „Wynikiem (pracy teatru – przyp. aut.) jest dramat o elektryzującym napięciu, który przedstawia dojrzałą, przemyślaną wypowiedź na temat walki o wolność w Europie, analizując za pośrednictwem wzruszających scen, bolesny, chociaż często nieplanowany los rozwoju tożsamości państwowej narodów europejskich, na tle sceny świata. […] Znajdujemy tutaj niebywałą energię i prawie nieokiełznany wkład sił, które robią z tego przedstawienia jedyny spektakl na 'Fringe', który powinien być obejrzany” . Innymi ważnymi wydarzeniami były: wyjazd na Europejski Festiwal Teatralny do Nantes (1990), a także udział w Praskim Quadriennale Sztuki (1991). W kraju „SCENA 6” prezentowała to przedstawienie m. in. podczas lubelskiego festiwalu kulturalnego „KUL – age” (1990), na krakowskich Reminiscencjach Teatralnych (1991), Festiwalu Teatru Otwartego we Wrocławiu (1991), na festiwalach w Białymstoku i Sanoku, podczas tournee w miejscowościach Dolnego Śląska (Zielona Góra, Legnica, Głogów, Nowa Ruda, Kłodzko, Gorzów) oraz w Gdańsku i Elblągu. W okresie gdy prezentowana była „Wiosna Ludów” miała miejsce kolejna zmiana siedziby Teatru SCENA 6 . W wyniku administracyjnej decyzji władz miasta, doszło w 1991 roku do połączenia Lubelskiego Studia Teatralnego z Lubelskim Domem Kultury w jedną instytucję – Centrum Kultury, z siedzibą przy ul. Peowiaków 12 (dawny LDK). Tak więc historia zatoczyła koło i teatry po czterech latach powróciły w to samo miejsce.

“Pasja wg. Św. Jana" Jana S. Bacha

W roku 1992 powstało w Teatrze widowisko o niecodziennym charakterze. Ośrodek Promocji Kultury „Gaude Mater” z Częstochowy, spośród wielu propozycji, wybrał właśnie „SCENĘ 6” do udziału w prezentacji słynnej Pasji wg Św. Jana, autorstwa nie mniej słynnego Jana Sebastiana Bacha. Tym razem jednak Passio Domini Nostri Jesu Christi nie miało przypominać zwykłego koncertu. W zamyśle organizatorów tego przedsięwzięcia, warstwę muzyczną, której wykonaniem zajmowały się orkiestra symfoniczna częstochowskiej filharmonii, cztery chóry oraz soliści, miała uzupełniać warstwa teatralna, za której kształt odpowiedzialnymi uczyniono aktorów lubelskiego teatru. Poza działaniami teatralnymi, tworzącymi oryginalną (bardzo osobistą) formę ilustracji dramatycznej dzieła, w widowisku wystąpił także Jerzy Bińczycki – aktor krakowskiego Starego Teatru, który w miejscu oryginalnie w partyturze zapisanych recitativów, deklamował ich teksty. Wszystkie te innowacyjne zabiegi sprawiły, że powstał spektakl niekonwencjonalny, żeby nie powiedzieć awangardowy. Nic więc dziwnego, że zróżnicowane były też o nim opinie. Poza recenzjami, które otwarcie chwaliły to nowatorskie podejście do wykonania „Pasji”, pojawiały się głosy nieco bardziej krytyczne wobec inicjatywy organizatorów. Według niektórych obserwatorów Teatr SCENA 6 „miał być bowiem li tylko tłem dla muzyki Bacha. Stał się jednak samodzielnie istniejącym spektaklem, jakby drugim i nieco z boku wobec głównego dzieła” . Przedstawienie “Pasji” zostało sfilmowane przez telewizję publiczną i wyemitowane w Wielki Piątek w programie II. Po raz drugi Misterium Męki Pańskiej (w tej samej formie) doczekało się pokazu na festiwalu „Gaude Mater” w maju 1992 roku.

Heretycka Symfonia

„Heretycka Symfonia” była chronologicznie kolejną propozycją Teatru SCENA 6 . Już jej prapremiera, w marcu 1993 roku, przyniosła duże zainteresowanie spektaklem ze strony publiczności, jak i krytyki, co zapowiadało jego udaną i długą „eksploatację”. Sztuka w swej warstwie formalnej, w formie języka i plastyki, odbija inspirację twórczością Brunona Schulza, „ale na tyle, na ile rodzaj jego (tj. Schulza – przyp. aut.) skojarzeń przylega do wyobraźni twórców przedstawienia” . Przybiera kształt sennego marzenia, w którym trudno doszukać się prostej, realistycznej fabularyzacji zachodzących kolejno po sobie zdarzeń. W warstwie semantycznej jest to opowieść „o rojeniach, tych powszechnych (o europejskości, o ucieczce z zaścianka), tych osobistych (o tym, co trwałe i piękne). Rojenia zawsze zniewalają, stwarzają tylko pozory wolności. Lubelscy twórcy zdają się mówić, iż oto wprost ze zniewolenia realnego, systemowego popadamy w zniewolenie rojeniami, utopią wolności. […] Nasze herezje są herezjami tylko z nazwy. Nic nie jest rzeczywiste. Nawet owe <<odrzucenie przeszłości>> jest urojone. Trudno być przechrztą, tak odległym od obszarów prawdziwie wielkiej herezji. Gdzież nam do tego, by z naszych zdrad, małych zdrad ułożyć heretycką symfonię! Na co dzień gramy podwórkowe melodie”. Przedstawienie to było prezentowane przede wszystkim w kraju; jedyną okazją do zaprezentowania „Heretyckiej Symfonii” za granicą był Festiwal Teatrów Młodzieżowych w Oostzaan (pod Amsterdamem) w maju 1996 roku, gdzie została wyjątkowo ciepło przyjęta. Bariera językowa (spektakl był grany w języku polskim) – co podkreślali holenderscy widzowie – nie wpływała na czytelność przekazu przesłania sztuki.
W Polsce widowisko to gościło między innymi na Reminiscencjach '93, Przemyskiej Jesieni Teatralnej (1993), X Międzynarodowych Spotkaniach Teatru Otwartego we Wrocławiu (1993), Łódzkich Spotkaniach Teatralnych (1993), Gdyńskiej Wiośnie Teatralnej (1994), Przystanku „Olecko” (1996) oraz w wielu innych ośrodkach (Chełm, Gdańsk, Elbląg, Częstochowa). W październiku 1993 roku, na zaproszenie teatru Fair Play z Danii, H. Kowalczyk i autor niniejszego opracowania, uczestniczyli w bardzo ciekawym – i jak się okazało - owocnym przedsięwzięciu. Był nim Międzynarodowy Mityng Scenografów Teatralnych, który odbył się w siedzibie organizatorów imprezy – w Holbæk. Spotkanie to spełniło funkcję forum wymiany doświadczeń twórców z kilku krajów Europy (W. Brytania, Dania, Norwegia, Holandia, Słowacja, Polska, Węgry), o bardzo nieraz odmiennych wizjach działań artystycznych. Kilkudniowy pobyt i współpraca uczestników zakończył się bezprecedensową akcją, polegającą na plastycznym zabudowaniu olbrzymiej przestrzeni w nieczynnej już hali fabrycznej. Efekty tej pracy przeszły najśmielsze oczekiwania wszystkich twórców, a publiczny ich pokaz okazał się wielkim wydarzeniem kulturalnym, szeroko nagłośnionym przez media.


Świętokradztwo

Przedstawieniem odbiegającym od charakterystycznego dla „SCENY 6” sposobu kreacji artystycznej było „Świętokradztwo”. Sztuka ta została oparta na opowiadaniu Oskara Jana Tauschinskiego i jest autorską adaptacją rekonstrukcji zdarzeń, które rozegrały się przed kilkuset laty w Gdańsku. Spektakl pokazuje historię rzeźbiarza, który w twórczym zapamiętaniu i ku chwale bożej gotów jest poświęcić życie człowieka. Stworzony przez niego krucyfiks, dokumentujący rzeczywistą śmierć modela artysty (notabene narzeczonego jego córki), ponoć do dziś wisi w jednym z gdańskich kościołów. Jest pomnikiem przestrogi i ziemskiego przemijania dla tych, którzy zbytnio oddali się doczesnym przyjemnościom i dobrom, oraz dla tych, którzy w swej pysze próbują tworzyć dzieła równe bożym. Przed oczami widza „grzeszna miłość ludzka miesza się z miłością boską. Krucyfiks staje się w równej mierze znakiem cierpienia Chrystusa, co też trzech ludzkich istnień (artysty, jego córki i jej narzeczonego – przyp. aut.). Dzieło artysty ożywa za cenę bluźnierstwa. Artysta ofiarowuje siebie Diabłu, aby Bogu ofiarować swe dzieło”, „kocha nade wszystko siebie i swoją sławę – dla niej zabija córkę i jej narzeczonego. I sądzi, że takim dziełem chwali Boga”. Historię opowiada sam nieszczęsny rzeźbiarz, który za karę okaleczył się i skazał na żebracze życie. Słowa te kieruje jednak do głuchoniemego, jakby w obawie przed reakcją, z jaką mógłby się spotkać w sytuacji, gdyby jego powiernik był w stanie odebrać ten komunikat. „Świętokradztwo” miało swą premierę w listopadzie 1995 roku i zostało uznane za jedno z ciekawszych lubelskich wydarzeń kulturalnych w sezonie '95, a rola Urszuli Brytan (jako rzeźbiarza!?) - za jedną z dwu najlepszych kobiecych kreacji aktorskich. Było również zaproszone na krakowskie Reminiscencje (III. 1996), Festiwal Małych Form Teatralnych w Szczecinie (IV. 1996) oraz Łódzkie Spotkania Teatralne (XII. 1996).

Partytura Prowincjonalna

Równolegle do prezentacji „Świętokradztwa”, Teatr SCENA 6 przygotowywał premierę kolejnego przedstawienia – „Partytury Prowincjonalnej”. Sztuka ta jest przykładem ciągłych poszukiwań twórczych grupy w obszarze nierozpoznanych przez nią jeszcze sposobów wypowiedzi artystycznej. Spektakl przyjął bowiem formę widowiska plenerowego i w tym sensie stanowił nowe doświadczenie dla jego twórców. Pod względem ideowym „Partyturę” można określić jako rodzaj osobistej retrospekcji, skondensowanej semantycznie analizy biografii, zarówno H. Kowalczyka (jako twórcy), jak i losów całego zespołu. Jest „refleksją zrodzoną […] wobec historii Teatru, poprzednich przedstawień, idei, wartości, przemyśleń, doświadczeń z nimi związanych” . W przesłaniu dominuje, często obecna w innych spektaklach Teatru, refleksja nad losem ludzkim, zagubieniem i bezradnością jednostki wobec wyroków losu i bezwzględności świata. Samotność, wyobcowanie, konflikty wewnętrzne, beznadziejna walka o zachowanie tożsamości i wierności wartościom humanizmu - to główne zagrożenia, na które narażeni są bohaterowie (postaci) przedstawienia. Aktorzy „zadają” widzom zawsze aktualne, podstawowe pytania – jak żyć?, jak radzić sobie z przeciwnościami losu?, na czym oprzeć swe kruche istnienie? Przestrzenie, w których stłumiona osobowość może się odradzać, potrafi roztaczać przed nami sztuka. „Partytura Prowincjonalna” to spektakl wyjątkowo ubogi w warstwie słownej. Działania aktorskie odbywają się bez tekstów (brak dialogów), a jedynym żywym komunikatem werbalnym są krótkie songi, stanowiące rodzaj drogowskazów dla interpretacji akcji scenicznej (teksty W. H. Audena). Poza tym, oprawą muzyczną sztuki są wybrane fragmenty partii chóralnych “Pasji wg Św. Jana” Jana Sebastiana Bacha. Niepowtarzalną atmosferę przedstawienia buduje naturalne światło (świece i pochodnie), wzmacniane niekiedy za pomocą reflektorów. Całość składa się na wzruszające i nastrojowe widowisko, które można odczytywać jako alegorię ludzkiego istnienia. Premiera „Partytury Prowincjonalnej” miała miejsce podczas lubelskich Konfrontacji Teatralnych (X. 1996). Poza Lublinem prezentacje odbyły się także w Kaliszu na Festiwalu Artystycznych Działań Ulicznych „La Strada” (VI. 1998) oraz na Festiwalu Teatrów Ulicznych w Chojnicach (VII. 1998).

Joplin-to ja?

„Joplin – to ja?” jest ostatnim jak dotąd przedstawieniem zrealizowanym przez Teatr SCENA 6 . Jego oficjalna premiera odbyła się w marcu 2000 roku, jednak pierwsze prezentacje kilku wcześniejszych wersji sztuki miały miejsce jeszcze w 1998 roku. Tak długi czas dochodzenia, dojrzewania spektaklu podyktowany był kilkoma względami. Po pierwsze - problematyka, w której przyszło się poruszać wszystkim twórcom spektaklu, wymagała gruntownego rozpoznania. Chodzi tu głównie o zbieranie i analizowanie możliwych do uzyskania materiałów dotyczących twórczości i biografii Janis Joplin (książki, filmy, nagrania). Po drugie – wszystkim pracującym nad sztuką osobom, towarzyszyło poczucie olbrzymiej odpowiedzialności za wartość i precyzję przesłania spektaklu, adresowanego również do młodzieży, a dotykającego problemów alkoholizmu i narkomanii. Wymagało to wielu przemyśleń i praktycznych prób ich scenicznej aplikacji. Ideą spektaklu jest zaprezentowanie postawy młodej, wysoce utalentowanej wokalnie i muzycznie dziewczyny. Nie mogąc znaleźć własnej formy w świecie kuszącym kolorami, nie stawiającym przed młodymi ludźmi żadnego oporu, ale nie dającym także oparcia, przyjmuje gotową już formę życia - Janis Joplin - pierwszej gwiazdy rock'a kontrkultury lat sześćdziesiątych. Ta młoda dziewczyna pragnie naśladować J. Joplin we wszystkim: w śpiewie, braniu narkotyków, używaniu alkoholu. W trakcie upływu czasu scenicznego (trwania spektaklu), następuje wyraźna degradacja jej artystycznego talentu oraz fizyczne i psychiczne wyniszczenie organizmu. Podobnie jak Joplin staje się niewolnicą skazanych ostatecznie na zagładę poszukiwań szczęścia w narkotykach, alkoholu i pieniądzach. W tym jednak najbardziej krytycznym momencie życia bohaterka przedstawienia postanawia ratować samą siebie. Podejmuje niełatwą decyzję o kapitalnej zmianie swojego życia. Odrzuca narkotyki, alkohol. Jej życie wraca do zdrowego nurtu. Z przemyśleń własnych na temat życia i świata stwarza jakże ważną myśl. Brzmi ona: „kto szuka własnej drogi, musi omijać cudze”. „Joplin – to ja?” prezentowano wielokrotnie w Lublinie, a publiczność składała się głównie z młodzieży gimnazjalnej, licealnej i studenckiej. Spektakl odwiedził także Warszawę, Chełm i Puławy. Warto nadmienić, że sztuka ta była istotną częścią profilaktyczno – edukacyjnego projektu (pod tą samą nazwą), realizowanego w ramach programu Komisji Europejskiej „Młodzież dla Europy”, w latach 1999 – 2000.

Wykorzystano fragmenty tekstu Sanecki Grzegorz Teatr "Scena 6" - 25 lat istnienia.

Literatura

- Jankowska M., Póki co, „Akcent”, 1990, nr 4 (42).
- Haponiuk M., Między modlitwą a bluźnierstwem , „Gazeta w Lublinie”, 14.XI.1995.

Źródło:

http://teatrnn.pl/leksykon/node/362/scena_6

 

 
 

na skróty
Scena 6

Metoda pracy

„SCENA 6” to teatr autorski. Oznacza to, że wszystkie jego przedstawienia (może z wyjątkiem jednego – „Świętokradztwo”) powstają wyłącznie w oparciu o własne, wewnętrznie i autonomicznie wypracowane koncepcje. Stanowi to przyczynek do uznania teatru jako całkowicie samodzielnej dziedziny sztuki. Praca nad spektaklem zaczyna się od poszukiwania idei czy problemów, które każdego z członków grupy (w danej społeczno – historycznej czasoprzestrzeni) osobiście poruszają na tyle mocno, że pragnąłby podzielić się nimi z innymi ludźmi. W trakcie wspólnych rozmów zarysowuje się pewien obszar problemowy, bądź wskazywane są konkretne zagadnienia, stanowiące podstawowy zakres dla przesłania budowanego przedstawienia. O jego ostatecznym kształcie decyduje na tym etapie rodzaj kompromisu i konsensusu, osiągniętego w licznych dyskusjach twórców spektaklu.

Kiedy już wiadomo ‘co' stanie się przedmiotem przyszłej wypowiedzi artystycznej, przychodzi czas na odpowiedź na pytanie ‘jak' ów zamysł zrealizować. Moment ten rozpoczyna okres często długiej, żmudnej i - wymagającej od wszystkich ogromnej koncentracji - aktywności. Budowa konstrukcji przedstawienia odbywa się poprzez różne, wypracowane przez lata, metody pracy. Jedną z nich, chyba najbardziej pracochłonną, ale zarazem bardzo twórczą, jest improwizacja. Należy zaznaczyć, że wymaga ona wielu wcześniejszych ćwiczeń warsztatowych, w trakcie których aktorzy „wypracowują” pewne psychofizyczne dyspozycje, niezbędne do efektywnego w niej uczestnictwa. Umiejętności te to między innymi:

- zdolność do bezgranicznego zaufania partnerom w improwizacji, a jednocześnie gwarantowanie takiego samego bezpieczeństwa ze swojej strony,
- gotowość do myślenia „całym ciałem” (chodzi tu o czasowe wyzbycie się nawyku umysłowego kontrolowania swego zachowania),
- umiejętność reagowania na zasadzie pierwszego, naturalnego impulsu,
- odwaga przyjęcia postawy ekshibicjonistycznej (w znaczeniu duchowym; idzie tu o umiejętność otwarcia się i ujawnienia bez zahamowań swych skrywanych na co dzień emocji i popędów),
- zdolność do twórczej współpracy z partnerami w improwizacji (dyspozycja do spostrzegania i odreagowywania na zachowania innych, niezbędna do budowania zwartej wypowiedzi zespołowej),
- wrażliwość artystyczna, przejawiająca się w dbałości o zachowanie różnorodności i dynamiki improwizacji, jako małej formy scenicznej,
- posiadanie szerokiego arsenału środków ekspresji (głosowej /ale pozasłownej/ oraz ruchowej), a także,
- opanowanie wystarczająco wysokiego poziomu sprawności fizycznej.


Skład zespołu kilkakrotnie zmieniał się. Z grupy, która w sali numer 6 lubelskiej „Chatki Żaka” rozpoczęła pracę nad Ładem (jeszcze pod protektoratem teatru GONG 2) pozostał tylko lider, wokół którego odbudowywany od podstaw zespół istnieje do dziś. Można zatem określić Scenę 6 mianem teatru autorskiego Henryka Kowalczyka, który improwizowanym na próbach etiudom nadaje ostateczną formę, dokonuje wyboru stosowanych w konkretnym przedstawieniu pomysłów scenograficznych, ilustracji muzycznej, kolejności scen. Kowalczyk zazwyczaj rezygnuje z próby opowiedzenia na scenie konkretnej historii, zamiast tego przywołuje swoisty, subiektywny kolaż poetyckich tekstów, cytatów muzycznych i ikonograficznych. Od tej formuły reżyser odstąpił w Świętokradztwie, przedstawieniu opartym na tragicznej historii rzeźbiarza, zaczerpnietej z gdańskiej legendy.

zamieszczone fotografie pochodzą z portalu http://tnn.pl/ikonopis

 

kontakt: Fundacja Sztuki im. Brunona Schulza, ul. Dolna Panny Marii 3, 20-010 Lublin, tel. (81) 532 42 08, wew. 19